Jeśli myślisz, że joga to wyłącznie cisza, kadzidła i próba oddychania tak głęboko, jakby właśnie miało się zostać mnichem, to puppy yoga może wywrócić ten obraz do góry łapami. Dosłownie. To zajęcia, podczas których praktyka jogi łączy się z obecnością szczeniąt: rozbieganych, ciekawskich, miękkich jak chmurki i zdecydowanie mniej zainteresowanych perfekcyjnym pozycjonowaniem ciała niż twoim sznurkiem od bluzy. Efekt? Trochę ruchu, dużo śmiechu i jeszcze więcej zdjęć, których nie da się nie wrzucić do internetu.

Co to właściwie jest puppy yoga?

Puppy yoga to zajęcia jogi prowadzone w towarzystwie szczeniąt, najczęściej w bezpiecznej, kontrolowanej przestrzeni. Uczestnicy wykonują łagodne asany, a pieski swobodnie chodzą po sali, podchodzą do ludzi, wtulają się, czasem próbują „pomóc” w pozycji dziecka, a czasem uznają, że najlepszy moment na sprint jest właśnie wtedy, gdy wszyscy próbują zachować spokój i równowagę. Nie chodzi tu o wyczynowy fitness ani o zawodową tresurę. To raczej połączenie relaksu, ruchu i kontaktu ze zwierzętami, które zwykle kończy się tym, że ktoś śmieje się głośniej niż planował.

Dlaczego ten trend tak szybko zdobył popularność?

W świecie, w którym wszystko dzieje się szybko, a lista rzeczy do zrobienia rośnie szybciej niż drożdżówka w piekarniku, puppy yoga działa jak mały reset. Z jednej strony daje korzyści znane z klasycznej jogi: rozciągnięcie ciała, oddech, wyciszenie i moment, w którym człowiek przestaje sprawdzać telefon co 18 sekund. Z drugiej strony dorzuca element czystej radości, bo szczeniak nie pyta, czy dobrze trzymasz plank. On po prostu patrzy na ciebie jak na najlepszego człowieka świata i często uznaje twoją matę za nowy plac zabaw.

READ  Rak i Skorpion – dopasowanie, kompatybilność i związek w miłości

Jakie korzyści daje puppy yoga?

Po pierwsze: poprawa nastroju. Kontakt ze zwierzętami obniża napięcie i pomaga się odprężyć, a śmiech podczas zajęć dodatkowo rozładowuje stres. Po drugie: łagodny ruch. Zajęcia są zwykle dostosowane do osób początkujących, więc nie trzeba być joginową wersją superbohatera. Po trzecie: socjalizacja. Spotkanie z innymi ludźmi w tak swobodnej atmosferze ułatwia przełamywanie lodów, nawet jeśli na lodzie akurat siedzi mały labrador. Dla wielu uczestników to także sposób na oderwanie się od codzienności i doświadczenie chwili obecnej bez presji, że trzeba wyglądać „idealnie” – szczeniaki skutecznie przypominają, że idealność jest przereklamowana, a najważniejsza jest obecność… najlepiej z otwartą dłonią do głaskania.

Dla kogo są te zajęcia?

Ta forma aktywności sprawdzi się u osób, które lubią zwierzęta, chcą spróbować czegoś nowego i nie mają nic przeciwko temu, że podczas spokojnego oddechu ktoś nagle wejdzie im na plecy. To świetna opcja dla początkujących, osób zestresowanych, pracujących przy komputerze oraz wszystkich, którzy potrzebują odrobiny lekkości. Warto jednak pamiętać, że nie każdy będzie czuł się komfortowo w takiej formule. Jeśli ktoś ma silną alergię na sierść, lęk przed psami albo po prostu woli ciszę od uroczej demolki, lepiej rozważyć klasyczną jogę. Puppy yoga ma być przyjemnością, a nie testem przetrwania wśród puchatych chaosów.

Na co zwrócić uwagę przed pierwszymi zajęciami?

Przede wszystkim warto sprawdzić, czy organizator dba o dobrostan zwierząt. Szanujące się studio nie traktuje szczeniąt jak rekwizytów do zdjęć, tylko zapewnia im odpowiednie warunki, czas odpoczynku i opiekę. Dobrze też dowiedzieć się, z jakiej hodowli lub fundacji pochodzą pieski oraz ile czasu spędzają na sali. Z perspektywy uczestnika przyda się wygodny strój, mata i nastawienie na to, że twoja pozycja wojownika może zostać przerwana przez malucha, który uzna, że wojownik najlepiej wygląda na siedząco. Warto też zostawić w domu zbyt wysokie oczekiwania wobec skupienia – w puppy yoga koncentracja ma konkurencję w postaci merdających ogonków.

READ  Ekspres do kawy Lidl – opinie, ceny, modele i najlepsze promocje

Gdzie spróbować puppy yoga w Polsce?

Coraz więcej miast oferuje takie zajęcia, szczególnie duże ośrodki, w których łatwiej o studia jogi, eventy tematyczne i społeczność lubiącą nowinki. Najczęściej puppy yoga pojawia się w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Trójmieście, ale warto też śledzić lokalne studia fitness, profile eventowe oraz inicjatywy organizowane we współpracy z fundacjami i hodowlami. Część wydarzeń ma formę jednorazowych spotkań, inne odbywają się cyklicznie. Dobrym pomysłem jest zapisanie się z wyprzedzeniem, bo miejsca rozchodzą się szybko – znacznie szybciej niż szczeniaki po sali. Szukając zajęć, zwracaj uwagę na opinie, transparentność organizatora i opis całego wydarzenia. Im więcej konkretów, tym lepiej dla uczestników i zwierząt.

Jeśli więc masz ochotę połączyć rozciąganie, relaks i dawkę pozytywnego chaosu, puppy yoga może być strzałem w dziesiątkę. To trend, który nie udaje, że zmieni świat, ale potrafi poprawić dzień: trochę ruchu, dużo uśmiechu i szczeniaki, które przypominają, że najlepsze rzeczy w życiu bywają małe, kudłate i absolutnie nieprzewidywalne. A jeśli przy okazji wyjdziesz z sali bardziej zrelaksowany i z telefonem pełnym zdjęć, na których pies wygląda lepiej niż ty, to znaczy, że zajęcia spełniły swoje zadanie.

Źródło: https://itgirl.pl/puppy-yoga-na-czym-polega-trend-laczacy-joge-i-szczeniaki/